Acropolis adieu…

między jedną robotą, drugą robotą, twardą rzeczywistością, szorstką przyjaźnią i paroma innymi prozami i mękami życiowymi udało się wygospodarować kilka – dokładnie sześć – dni na mały wypad do wód. “Wodami” w tym wypadku były Ateny wraz z ich odwiecznym portem – Pireusem oraz, zupełnie niespodziewanie, cudowne, magiczne, Delfy

Oto kilka fotek


reszta kiedyś tam
a tymczasem ledwie nauczyłam się rozróżniać Kalimera od Parakalo już czas na “Acropolis Adieu…” 🙁

 

Author: Tygrys

3 thoughts on “Acropolis adieu…

  1. Super
    [od Tygrysa: tu był uśmiech Seniority ale jako że był bardzo wielki i szablon wordbooka sobie z nim nie poradził (z boku w skrócie komentarzy powstawała wielka gęba) musiałam go podmienić na niniejszy opis. Ale był! Był wielki, promienny i szczery – niech Seniorita mi wybaczy]

    widzę, że testujesz nowy obiektyw
    A ta psinka, to chyba nie jest mój prezent?

    1. @ Marcin: ależ powtarzaj się, powtarzaj ;)!
      @ Seniorita: Twój prezent, hmmm…. nie odważyłabym się go tu publikować :).

Pozostaw odpowiedź Tygrys Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.