WELCOME TO THE Meksykańska i Gwatemalska Dżungla

WELCOME TO THE Meksykańska i Gwatemalska Dżungla

Czyli co robiłyśmy w dniach 04.05-08.05.2013

W zasadzie robiłyśmy niewiele, bo przeważającą część tego czasu spędziłyśmy w autobusach, minibusach, łodziach i innych klekotach, przemieszczając się z jednych ruin do kolejnych.

Zaczęło się w Oxaca. Jak już wsiadłyśmy o godzinie 17.00 do autobusu (ponownie linii ADO, która obsługuje długie trasy we wschodnim Meksyku, w standardzie bardziej europejskim niż kurczakowym), to przez kolejne 15 godzin marzyłyśmy, żeby z niego wysiąść, a przynajmniej żeby znaleźć coś, czym da się dodatkowo przykryć i przeżyć tę podróż w chłodni. Tak, tak mimo naszego, jak nam się wydawało, przygotowania do podróży, linie ADO nas przechytrzyły i obniżyły temperaturę do odczuwalnych (zwłaszcza podczas snu) 4 stopni.

Wyłączywszy wszelkie niepotrzebne, oprócz absolutnie niezbędnych, funkcje życiowe oraz wetknąwszy w sandały maksymalną możliwą ilość chusteczek higienicznych ( w zamierzeniu miały spełnić funkcję grzewczą) jakoś przetrwałam do 8 rano, kiedy to szczęśliwie wysiadłyśmy w Palenque.

Powiedzmy sobie szczerze: Palenque-miasto nie zachwyca. Palenque-ruiny są fajne, choć widziałyśmy fajniejsze (nawet na tym wyjeździe), ale Palenque to okno na świat Majów, więc obowiązkowe na naszej trasie.

Półprzytomne po nieprzespanej nocy, złażone po ruinach Palenque, nakarmione kurczakiem z wody (który miał być specjalnością zakładu) i skaleczone ceną lokalnych napitków, padłyśmy snem sprawiedliwego, po to tylko by już o 5 się poderwać i ruszyć do… Gwatemali.

Tak, plan wypadziku do ruin Tikal udał nam się w zasadzie bez większych przeszkód, choć okazał się być wypadem dość kosztownym.

Meksykanie i Gwatemalczycy są ludźmi bez wątpienia przedsiębiorczymi. Dlatego pomiędzy Palenque (w Meksyku), Flores (w Gwatemali), Belize City (w Belize) i Chetumal (ponownie w Meksyku) funkcjonuje nieskrępowany i nieźle zorganizowany ruch turystyczny w każdej możliwej kombinacji.

Nasza wariacja wyglądała tak: Palenque – Flores (przejazd busem, łodzią, busem-klekotem) za ok. 30 USD. A następnie z Flores (a właściwie w naszym przypadku, z mniej turystycznego, za to bardziej gwatemalskiego, sąsiedniego El Remate) przez Belize do Chetumal za kolejne 30 USD. Do tego trzeba doliczyć opłaty graniczne: za wyjazd z Meksyku (295+5 M$ = ok. 25 USD), za wyjazd z Gwatemali (3 USD), za wyjazd z Belize (15 USD). Jak jeszcze dodać, że ceny w rzekomo tańszej Gwatemali powinny być niższe (a nie są! Przynajmniej w tym rejonie), to 2-dniowy pobyt wyszedł dość ekskluzywnie. Ale i tak warto, bo Tikal ma swój niezaprzeczalny urok. Do tego położony jest w najprawdziwszej dżungli, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Widziałyśmy małpki, tukany, mrówkojady, papugi i… moskity, niestety. Mugga poszła w ruch aż miło.

A dziś jedziemy już wzdłuż wybrzeża Morza Karaibskiego z Chetumal do Tulum, ale o tym w następnym odcinku.

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook
  1. jo!
    11/05/2013 at 19:23

    Cudnie, pięknie, fantastycznie słów brakuje no i jak zawsze zdjęcia zapierające dech w piersiach …

    • 13/05/2013 at 06:11

      🙂
      eee no ten… cudnie i fantastycznie jest – fakt
      ale zdjęcia takie se mi wychodzą, jakoś mi te upały widać nie służą :-/
      miłych upałów w Wawie życzę 😀

  2. JO!
    15/05/2013 at 09:09

    czy Ty potrafisz przyjąć komplement ……… może dla Ciebie takie se dla mnie boskie, chciałabym choć w połowie robić takie zdjęcia ooooooooooooooo
    wracaj już bo chyba zaczynam tęsknic ….. sama nie wierzę, że to napisałam ;-))))

  3. 16/05/2013 at 05:46

    😀 😀 😀 no to chyba oznaka przepracowania!
    już niedługo, już bardzo bardzo niedługo. Już jesteśmy z powrotem w Mexico City, to prawie jak w domu 🙂

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*