samuraj vs. gejsza

samuraj  vs. gejsza

01/09/2012
No i tu mnie kryzys dopadł na całego! Wywiesiwszy uprzednio (na szczęście) kartkę na drzwiach „dupy nie zawracać żadnym sprzątaniem”, przeleżałam w łóżku, na przemian z książką i z filmem do 15, by o 16:00, jak rasowy zombie, ruszyć na podbój city.


Podbój swój tego dnia ograniczyłam do jednej, za to bardzo malowniczej, wręcz ikonicznej dla Kyoto świątyni – Kiyomizudera (wstęp 300 Y).
No malownicza faktycznie, położona też nieźle, ogólnie fajna, tyle że w drodze do niej zapoznałam dwóch sympatycznych Hiszpanów i razem zwiedzaliśmy tę świątynię. Ubaw był, ale jak to przy ubawie, żadnych szans na sensowne fotki 🙂

Po Kyoto w zasadzie najlepiej poruszać się autobusami (które prawie zawsze kosztują ryczałtowo 220Y za przejazd, lub bilet całodniowy bez ograniczeń za 500Y), oczywiście poza tymi nielicznymi wyjątkami, gdzie można dojechać JR. Jest też metro, a nawet dwie jego linie, ale z punktu widzenia turysty bez sensu położone. Czyli autobus górą.
W informacji turystycznej na stacji można się zaopatrzyć w autobusowy plan miasta, no i oczywiście w inne plany miasta, w tym „tourist map o Kyoto” – wszystko natuerlich for free.
I tak autobusem nr 100 lub 206, za 220 yenów, dojeżdża się ze stacji Kyoto (tu jest główny terminal autobusowy) do przystanku Goyozaka, a potem z 10 minut spacerkiem pod górkę do świątynki.

I tyle jeśli chodzi o atrakcje dnia wczorajszego – kryzys trzymał i nie chciał puścić aż do dziś.

Za to dzisiaj…
02/09/2012
Wszystkim, czy tego chcą, czy nie, będę rekomendować wycieczkę do Kanazawa!

Kanazawa, mimo iż było na liście celów do zbombardowania w czasie II wojny światowej, to jakoś jednak, z racji swego zabytkowego znaczenia z niej na szczęście zniknęło. W ogóle bombardowania (z każdej strony na to patrząc) to barbarzyństwo, ale to zupełnie inna historia…
I dzięki temu można dziś w tym niewielkim miasteczku (z buta wszystko w parę godzin da się zwiedzić, chociaż działa też świetnie system loop-autobusów za 100Y, lub można za darmo się przejechać JR-busem) można zobaczyć i 300-letni japoński ogród (super, relaksująca, odjazdowa sprawa) Kenrouken (300 Y) – uznawany za jeden z 3 najpiękniejszych ogrodów Japonii,  i dzielnicę samurajów – Namagachi. Można, a wręcz koniecznie trzeba zwiedzić dom rodziny Nomura – super! chcę mieć taki dom i zacznę hodować bonsai!
I jeszcze jest ogród przyzamkowy i dzielnica gejsz, ale w ślad za słynnym kanazawańskim powiedzeniem: „możesz zapomnieć drugiego śniadania, bylebyś nie zapomniał parasola”, zaczęło przepięknie padać. I nie jakimś tam pokropkiem, czy innym kapuśniaczkiem, od razu konkretnie, po samurajsku zapodało ze szlaucha. A nawet wielu szlauchów.
No więc z zamku  nici i z gejsz też nici, ale grunt, że obejrzałam to co chciałam.

A tak w ogóle to myślę sobie, że bliżej mi do tych samurajów niż gejsz, bo przejście dzielnicy Gion w Kioto nie dało mi nawet 5% tej radości, co dzisiejszy spacer – może to i szkoda z punktu widzenia organizacji życia (ot, taka domorosła psychoanaliza się mię wdała ;-))

Z informacji praktycznych:
przejazd do Kanazawa: JR Thunderbird, ok. 2h 10m (Ja wyjechałam tym o 10.10, a z powrotem o 17:56). I tu kolejne zaskoczenie, jak się okazuje w Kioto istnieje peron o numerze „0”! Gdy analizowałam google map (bardzo dobre źródło planowania podróży po Japonii), to tam to zero też było, ale sobie myślałam „ha ha, nie umieją znaleźć peronu ha, ha”. Okazuje się, że wręcz przeciwnie. Czyli do Kanazawa odjeżdża się z peronu ZERO.
Pociąg pruje konkretnie, mimo iż nie shinkansen. Niestety jednak przez góry, mimo że przekutymi tunelami, a to oznacza ciągłe zmiany ciśnienia, a to oznacza, że mój błędnik tak szalał, jak on szalał, och szalaaaał
a aviomarin w hotelu zostaaaał, jak on został, wciąż pozostawał
wrażliwym radzę się  zaopatrzyć :]

to dla odmiany zaczęłam od opisu, a zdjęcia dojdą w miarę wolnych mocy przerobowych

O! są i zdjęcia:
enjoy 🙂

 

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook
  1. PRS
    03/09/2012 at 17:21

    fajne. jedna fota mogłaby mieć tytuł: jak ktoś nie ma w głowie , to ma w nogach”

  2. Seniorita
    03/09/2012 at 19:50

    kurka, a nie można mieć kasy, zdrowia i miłości? nawet jak się dużo wypije? 🙂

  3. Seniorita
    03/09/2012 at 19:51

    mamma martha, to jet dopiero coś 😉

  4. PRS
    04/09/2012 at 00:26

    @ seniorita – ważne by mieć tyle kasy by starczyło na zdrowie i miłość

  5. 04/09/2012 at 02:14

    @ PRS – dobre (to o nogach) już poprawiam 🙂
    @ Seniorita – jak się dużo wypije to i po zdrowiu i w portfelu niewiele zostaje, miłość może się za to przytrafić, tylko nie wiadomo, czy ta chciana ;-)))

  6. JEZZ
    04/09/2012 at 14:16

    Mmmm mieć taki dom i taki ogród … i samuraja 😉 … i pomedytować w zieleni zamiast siedzieć w biurze :/

  7. 05/09/2012 at 13:28

    włączyłam nową funkcję „lubienie komentarzy” i właśnie polubiłam Twój 🙂
    a poza tym to przestań marzyć, tylko w świnkę wkładaj (na samuraja to wprawdzie nie pomoże, ale może na coś innego…)

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*