jak wakacje to tylko w Osace, Osace

jak wakacje to tylko w Osace, Osace

To oczywiście taki  przewrotny żarcik, bo Osaka de facto jako miejsce urlopowe średnio się nadaje. No chyba, że chcemy spędzić wakacje w czymś na kształt Disneylandu, czyli w Universal Studios.
Lub możemy potraktować to miasto jako bazę wypadową do innych atrakcji. Ja tak zrobiłam i nie żałuję, bo mam tu najlepszy pokój hotelowy i zarazem najtańszy z całej mojej japońskiej podróży.

Oczywiście głównym powodem przyjazdu do Osaki nie był ten pokój hotelowy, lecz zupełnie zupełnie inny i wcale nie turystyczny (no to oczywiste, kto był raz w Osace, ten rozumie), ale ten powód jeszcze przede mną, jako kulminacja całego wyjazdu.

A w temacie Osaki: zwiedzić tu można zasadniczo niewiele, nawet zamek (który jest symbolem na-studzienkowym) jest betonową repliką, wykonaną w latach 30-tych XX wieku. Niewątpliwie swój niebagatelny w tym udział miały wojenne bombardowania, które niemal do szczętu zniszczyły miasto. Za to, jak piszą w przewodnikach, miasto jest dobrą bazą imprezową i gastronomiczną (fakt, knajp co niemiara). Nie jestem w stanie tego jeszcze potwierdzić, bo głównie spędzam czas poza Osaką.

Przedwczoraj byłam w Nara, Wczoraj  w Hiroshimie i w Miyajimie (na szczęście! Po Hiroshimie coś miłego i łagodnego jest konieczne!), dziś w  Himeji, jutro rezerwuję dzień dla Osaki.
A skoro byłam już kiedyś w Disneylandzie, to US sobie odpuszczę, botonowy zamek po dzisiejszym cudnym Himeji (i co z tego, że w trakcie restauracji) też mnie nie kręci, więc wybieram…. ta dam! Aquarium! W sensie oceanarium. Ciekawe, czy można tam też karmić zwierzątka… :->

Ale to wszystko opiszę jak mi się zbierze więcej wolnych chwil. Przebieranie zdjęć też swoje trwa! 🙂

***

Częściowo w powietrzu, gdzieś nad Syberią, częściowo już na polskiej ziemi nadrabiam zaległości bloggerskie

Rzeczywiście o Osace wiele powiedzieć nie mogę, bo de facto prawie wcale jej nie widziałam. Co najwyżej okolice dworca Shin-Osaka, który jest dużym węzłem komunikacyjnym (to dotąd i stąd odjeżdżają wszystkie shinkanseny) i z którego przeważnie rozjeżdżałam się w różnych kierunkach, byle dalej od miasta, a ponadto w pobliżu którego znajdowal się mój hotel (najlepszy i zarazem najtańszy ze wszystkich, jakie miałam na tym wyjeździe). Oraz poznałam okolice dworca Osaka/Umeda, które tak naprawdę są dwoma dworcami (linii JR, Hankyu oraz 3 linii metra), ale połączone systemem podziemnych przejść i tuneli tworzą niemal podziemne miasteczko, To jest zresztą ogólna zasada japońska, że duże terminale łączą w sobie funkcje komunikacyjne, handlowe, gastronomiczne, usługowe i sama nie wiem, jakie jeszcze. Niby u nas też tak jest, ale zasadnicza różnica leży w skali zjawiska!
06/09/2012
Hiroshima – myślałam, że po kilku dniach uda mi się coś sensownego napisać, ale nadal brak mi słów na ten bezsens. Bez wchodzenia w kwestie zasadności decyzji strategicznych, politycznych, czy jakichkolwiek innych …cznych, śmierć setek tysięcy niewinnych ludzi pozostaje śmiercią setek tysięcy niewinnych ludzi. Nie umiem tego opisać, więc ograniczę się tylko do suchych faktów organizacyjnych.
Do Hiroshimy z Shin-Osaki jest dość daleko, dlatego najlepiej (bo najszybciej) jest dojechać shinkansenem „Sakura”. Przejazd zajmuje 1,5 h, minimalnie szybciej było by „Nozomi” (do tego te jeżdżą jak głupie nawet co kilka minut), ale jak wiemy, „Nozomi” nie jest objęty JR-passem i taka wycieczka mogłaby sporo kosztować (posprawdzam jeszcze ceny detaliczne, ale jeśli to prawda to przejazd shinkansenem w jedną stronę powinien kosztować ok.20.000 yenów!!!). Jeżdzą też „Kodamy”, ale na te szkoda czasu bo jadą prawie 2x dłużej.
Czyli Sakura np. 8:17, 9:20 lub 9:59, później już raczej nie ma sensu, jeśli chce się jeszcze zobaczyć drugi tzw. „widok Japonii” w Miyajimie, czyli świątynię Itsukushima, z jej stojącą od kilkuset lat w wodzie drewnianą bramą torri.

Do Miyajimy (stacja Miyajimaguchi) dojeżdża się w 26 minut z Hiroshimy pociągiem JR Sanyo, a następnie w 10 minut promem (obydwa przejazdy, jakże przyjemnie, są objęte JR-passem), kursującym co 15 minut, na wyspę ze świątynią i…. znów z tymi strasznymi wszystkożernymi jeleniami!

Tak, to bardzo przyjemne miejsce i zdecydowanie polecam jako odreaktor na okropności Muzeum Pokoju w Hiroshimie. Muzeum Pokoju, bo taką oficjalnie pełni funkcje – przestrogi przed kolejnymi strasznymi wojnami, a przede wszystkim przed ponownym użyciem A-bomb.

07/09/2012
Bezstresowy dzionek pod znakiem zamku Himeji. Zamek ten roku uznawany jest za najpiękniejszy zamek Japonii, zwany, ze względy na swoje otynkowane na biało ściany, „Zamkiem Białej Czapli”, musi cudnie wyglądać pośród kwitnących wiosną wiśni. Niestety, czy to z wiśniami, czy bez, obecnie zamek jest w swojej głównej części zasłonięty olbrzymią płachtą (bynajmniej nie z reklama tamponów, czy samochodów, tylko siebie samego), ponieważ do 2015 roku podlega konserwacji. W związku z tym chwilowo cena wstępu jest zredukowana z 600 do 400 Y.
Ale i tak jest fajny i jak trochę popracować wyobraźnią to naprawdę można się zachwycić. Do tego za tą płachtą kryje się przemyślna stalowa konstrukcja, z windą, która za dodatkowe 200 Y dowozi na 8 piętro zainteresowanych obejrzeniem konserwatorów dachu przy pracy.

Do Himeji można bezproblemowo dojechać zarówno shinkansenem (0,5 h) lub JR (mniej więcej dwa razy dłużej).

ps. Miś wrócił

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook
  1. PRS
    07/09/2012 at 15:48

    fota cmentarz w blokowisku jest super. na okładkę książki
    ps.
    a gdzie mis był jak go nie było?

  2. PRS
    08/09/2012 at 01:22

    Tygrysku.. u mnie pokaz slajdów nie działa…nareperuj proszę

  3. 08/09/2012 at 01:36

    Miś jest odpowiedzią dla zaniepokojonej kol.JEZZ, która odnotowała jego dłuższą nieobecność przy poprzednim poście.
    Mi,kurka, też nie działa, w ogóle coś mi się rozjechało, ale myślałam, ze to tylko u mnie, bo czasem tak jest jak jest wolniejsze łącze. Nie wiem, czy będę umiała naprawić 🙁

  4. 08/09/2012 at 01:42

    Ha! już! okazało się, że to przez te wtyczkę do lajkowania komentarzy – zblokowała resztę
    ale już ją odłączyłam i znów jest ok 🙂
    dzięki, bo cały czas tkwiłam w przeświadczeniu, że to łącze tu takie dupne

  5. JEZZ
    08/09/2012 at 22:03

    ciekawe kibelki z dopieszczaczami 😉 ładnie wyglądacie razem z Misiem na zdjęciu … tylko kto to zdjęcie zrobił? :O

    • 09/09/2012 at 01:49

      już nie pamiętam dokładnie, ale to mógł być jelonek…
      Tak! to na pewno był jelonek! :->

  6. JEZZ
    09/09/2012 at 10:11

    całe szczęście, że nie zjadł aparatu 😉

    • 10/09/2012 at 03:37

      trochę nadgryzł, dlatego chwilowo nie ma więcej zdjęć – czekam aż odrośnie 😉

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*