Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25
W nozdrzach Warszawy… – Histerie Tygrysa

W nozdrzach Warszawy…

czyli WARSAW BY BIKE

wspominałam onegdaj o smutnym, ba, tragicznym!, fakcie, że mi się pieniędzodawca na koniec świata przeprowadza, a co za tym idzie mój cenny czas i tak już bezpowrotnie marnotrawiony na różne takie, niepomiernie się skróci o ‚drogę do i z pracy’ :-/
Odrzuciwszy pozornie najprostsze rozwiązanie, że przecież mogę zmienić pzynosiciela dochodów na innego, bliższego, zarzuciwszy również chwilowo pomysł o zmianie miejsca zamieszkania (chociaż ostatnia przygoda z kradzieżą, niemal pod samym domem, torebki z walorami znów mnie zaczęła do tego pomysłu zanęcać) zaczęłam się w końcu mocno zastanawiać jak będzie wyglądała technicznie i prktycznie ta moja droga DO i Z.

No bo niby mogę samochodem, tyle że to niewyjęta godzina z hakiem w jedną stronę.
Do tego bezpowrotnie zmarnowana, bo w końcu ile twórczych rzeczy można popełnić prowadząc samochód. Zaczęłam się nawet ostatnio uczyć hiszpańskiego w drodze, ale ile można?! Trzech godzin dziennie, 5 razy w tygodniu, na dłuższą metę (a do emerytury jeszcze trochę, o ile mnie wcześniej nie zwolnią :]) nie zniesie nawet najbardziej zaangażowany kubański stachanowiec! A jemu łatwiej nawet, bo hiszpański zna – co mam powiedziec ja?!
No to zostaje komunikacja za przeproszeniem publiczna, ale to też godzina z hakiem i z 2 przesiadkami (tyle, że chociaż książkę poczytać można, lub się zdrzemnąć NA STOJĄCO)

Ale jest jeszcze jedno rozwiązanie, może nie perfekcyjne, zwłaszcza rano, kiedy nieprzytomna, jak zwykle spóźniona do roboty pędzę, a do tego nie całosezonowe, ale zawsze…

R O W E R
cóż to jest te niespełna 15km dla roweru! 15km to pryszcz!
Zwłaszcza przy braku ścieżek rowerowych, tych samochodach z dobrymi wycieraczkami, zdolnymi zmyć nawet największych i najszybszych rowerzystów, krawężnikami słusznej bonapartowej wysokości, krzywymi chodnikami i wkurzonymi (a czasem i wkurzającymi) przechodniami, do tego kałużami, błotami, mokradłami, mrozami i śniegami!
To nic! To i tak bardzo dobre rozwiązanie, jak się w to uwierzy.
Więc, żeby się w tej wierze upewnić zaczęłam ćwiczyć. Ćwiczyć, w sensie jazdy do pracy na rowerze.
W sensie jazdy po mieście, po centrum , a nie jak dotychczas na wycieczkę, jak najdalej OD.

I wdycham to miasto! I ono zupełnie inaczej pachnie. Intensywniej i różnorodniej,.
Śmiesznie uczucie. Dotychczas przemykałam pędem ulicami nie „zdanżając” niczego powąchać, w samochodzie nic nie czuć, a pieszo mniej się wciąga, no a na rowerze jest dopiero jazda! Na tyle szybko żeby się mocno sztachnąć i na tyle wolno żeby odróżnić zapachy jeden od drugiego.

Niektóre zapachy są całkiem fajne:
kawa o poranku (tak, tak przejazd koło kafejek na Nowym Świecie wzmaga popęd do pracy – w końcu za chwilę napiję się darmowej kawy ;)), piekarnia za rogiem, róże przed pomnikiem Mickiewicza…

Inne drażniąco-łakniące:
pizzeria, ciastkarnia, mordownia z wyszynkiem, pyzy-gorące-pyzy…

Jeszcze inne na maksa wkurzające:
hmmm… bramna uryna, nieszczelna kanalizacja, tania (lub również droga, ale mocna i sztuczna) perfuma…

są zapachy wilgoci:
trawy porannej, asfaltu po deszczu, studzienki kanalizacyjnej i fontanny w Ogrodzie Saskim

i suchości:
wysuszonego betonu, palonych śmieci w śmietniku

i kloszardem mijanym się sztachnąć można (choćby się wcale tego nie chciało)
ale i zapachem kwiatów na licznych klombach zaciągnąć (ale to szybko mija, niestety)

Co cieszy: to miasto zdecydowanie coraz mniej „spaliną oddycha”!
Co martwi: poczułam dziś zapach końca lata… 🙁

Ale, praktykując pozytywne myślenie: za rok znów będzie lato i znów będę sobie jeździć do pracy na rowerze i to z 6 razy dalej, czyli będę mieć 6x więcej doznań! Jest na co czekać!!! :]

A tymczasem świetna, moim zdaniem, reklamówka Warszawy (choć, zdaje się, niezamierzona), aż sobie chyba kupię normalnie ich telefon 🙂

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook
  1. 19/08/2011 at 07:37

    Ale zapomnialas o istotnym: czy sprawdzalas juz jak dlugo jedzie sie rowerem do pracy?

    • 19/08/2011 at 08:13

      hłe, hłe, punkt dla Ciebie : )
      może to uczynię w weekend
      ale wiesz, i tak przewaga roweru nad resztą rozwiązań jest taka, że przynajmniej kondycję ćwiczę

  2. 19/08/2011 at 09:54

    Jak już smartfona to SGSII : )

    • 19/08/2011 at 11:13

      już się zdecydowałam HTC Sensation : )

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*