czyli jak to z Haśkiem pewnego pięknego dnia wskoczyliśmy do auta i ruszyliśmy na południe
Jeśli dziś piątek to:
27.03.2025
- spakowaliśmy manatki i ruszyliśmy w świat!
- pierwszy nocleg we Wrocławiu, w bardzo psiolubnym hotelu IBIS Centrum.
Nawet mega wypasione (nie przeżarliśmy 😉 ) śniadanie dostaliśmy do pokoju, żeby się nie stresować w śniadaniówce (chociaż na śniadanie można przyjść z pieskiem) - spacer po Starówce i zaliczenie tak wielu KRASNALI, jak się dało, przy czym przećwiczyliśmy do perfekcji nie obsikanie żadnego 😉
Jeśli dziś piątek to:
28.03.2025
- wyjechaliśmy z Wrocławia i po drodze zwiedziliśmy zamek Bolków
bardzo psiolubne miejsce, nawet jako bilet za psa (2 zł) służyła papierowa torebeczka z szufelką na wiadome sprawy; - zakwaterowaliśmy się w Pradze w hotelu na terenie klasztoru Benedyktynów – bardzo klimatyczne miejsce;
- spędziliśmy przeuroczy wieczór z K. (wraz menażerią 🙂
pokrzepiając się przy okazji piwem warzonym na miejscu od setek lat przez ojczulków oraz praskim serowym ’nakladanym hermelinem’
Jeśli dziś sobota to:
29.03.2025
- grunt to dobry poranek: kawka z K. i A. – aż żal było odjeżdżać, no ale wakacje się same przecież nie zrobią
- przejazd w ulewnym deszczu do Graz
widoki po drodze niewątpliwie przepiękne, szkoda tylko że wycieraczki, ledwie nadążające z robotą, wszystko zasłaniały - męczliwy spacer po deszczowym (choć niewątpliwie pięknym) Graz.
Hasiek miał zdecydowanie zupełnie inną niż ja koncepcję na ten dzień i nie zawahał się tego demonstrować na każdym kroku
Jeśli dziś niedziela to:
30.03.2025
- rano wciąż pada, Hasiek wciąż naburmuszony
- mimo aury zdecydowałam się podjechać nad jez.Bled w Słowenii, a tam: OLŚNIENIE! Dosłownie i w przenośni: miejsce olśniewające, słońce lśniło, góry lśniły, jezioro lśniło, na mojej gębie lśnił uśmiech, a Hasiek się cudownie uszczęśliwił 😀
- przejazd do Zagrzebia i wieczorny spacer w – jak się okazało – najbardziej knajpianej części miasta.
Jeśli dziś poniedziałek to:
31.03.2025
- spacer właściwy po Zagrzebiu, w tym podziemnymi tunelami z czasów IIWŚ
- przejazd do miejsca docelowego; PULA na Istrii/Chorwacja
- spacer po lasach, borach, plażach i… koczowiskach cygańskich
Jeśli dziś wtorek to:
01.04.2025
- jesteśmy nieco niewyspani, bo stało się to czego się najbardziej obawiałam, czyli Hasiek się rozwolnił 🙁 w nocy mieliśmy 3 nadprogramowe spacery; chyb zaszkodziła mu woda z kałuży w Zagrzebiu, przed którą nie zdążyłam go uchronić
- mimo wszystko dzielnie zwiedziliśmy clou tej podróży, czyli antyczną Pulę z jej fantastycznym amfiteatrem!
Oraz z innymi antycznościami (jak Łuk Sergiusza, świątynia Augusta, mozaika przedstawiająca śmierć Dirke, forum i inn.)
ale także zamek oraz tunele podziemne tym razem z I WŚ -mega sprawa! - mój szczególny zachwyt wzbudził niepozorny plac zabaw na skwerku, na którym pośród ławeczek i huśtawek poniewierały się antyczne pokrywy sarkofagów, fragmenty kolumn itp. CUDO!
Jeśli dziś środa to:
02.04.2025
- odwiedziliśmy rzymskie kamieniołomy, z których zbudowano m.in. amfiteatr w Puli, a które wciąż służą jako materiał dla współczesnych rzeźbiarzy
a nawet kilka rzeźb zostało in situ - poszukiwanie piranii w Piran (ha!ha! taki żałosny marynistyczny żarcik językowy 😉 bo to w końcu miasto nadmorskie).
Ponadto to podobno tzw. „Wenecja Słowenii”.
Piranii żadnych nie widzieliśmy, z Wenecją tez niewiele ma wspólnego (poza historycznymi koneksjami), ale miasteczko wielce urokliwe
Jeśli dziś czwartek to:
03.04.2025
- przenieśliśmy się z Chorwacji do słoweńskiego Maribor
- ponieważ mamy w plecy kolejną noc spędzoną na wielokrotnych spacerach, to nie udało nam się zbyt wiele skorzystać z atrakcji uroków tego niewątpliwie uroczego miasta
Jeśli dziś piątek to:
04.04.2025
- wreszcie się wyspaliśmy i mogliśmy zwiedzić cały Maribor, w tym przede wszystkim zobaczyć najsłynniejszą – bo najstarszą, wciąż owocującą – winorośl świata (circa about 400 lat old)
- wyskoczyliśmy do pobliskiego Ptuj
Absolutnie fantastyczne miasteczko! Ponoć najstarsze w Słowenii - niestety, główna atrakcja, czyli tzw. Pomnik Orfeusza, był wciąż zasłonięty na zimę (nad czym płakałam rzewnymi łzami), ale lapidarium wmurowane w wieżę miejską + parę innych detali wynagrodziło mi z nawiązką stratę 🙂
- przejazd do Wiednia i wesoła kolacja z uroczym koleżeństwem Y. & R. & S. nad Starym Dunajem
Jeśli dziś sobota to:
05.04.2025
- w leniwym tempie przemieściliśmy się z Wiednia do Laa/Thaya
- przecudnych i wzruszających kilka godzin z T.!!! oraz R.&O.(&S.-duchem)
długo by opowiadać… przecudnie <3 - przejazd do Ołomuńca i wieczorny spacer po Starówce z podziwianiem morawskiego klimatu piknikowego
Jeśli dziś niedziela to:
06.04.2025
- czas powrotów czas powrotów Ołomuniec – Warszawa
- kawka w przeuroczych benzynowych okolicznościach przyrody z R.&N. (nie da się spotkać w Warszawie, ale przy A1 na stacji benzynowej bardzo proszę 😀 )
- Obwąchiwanie CAŁEGO Pola Mokotowskiego, bo przecież trzeba wiedzieć kto tu był podczas mojej nieobecności (to zdanie napisał Hasiek)
SUPLEMENT ARCHEO
- bo może akurat ktoś nie ma ochoty oglądać widoczków, potraw i innych scenek rodzajowych, a kręcą go – jak mnie – stare kamienie (jakby były jakieś młode ;-)), artefakty i wszelkie inne archeo-podobne klimaty (w uproszczeniu: wszystko do początków Średniowiecza), to zebrałam je w jednym miejscu <3
Źródła informacji i inne praktyczne linki
⭤
⭤
⭤
⭤
⭤
⭤
AAAAAAA jeśli ktoś byłby spragniony zobaczenia WSZYSTKICH MILIONA zdjęć z naszego spontanicznego (ha ha ha! ileż ja się musiałam do tego przygotować, żeby wyszło lekko, łatwo i przyjemnie) zusammen do kupy, to bardzo proszę oto tutaj:


weszło:
wyszło:






















































































































































































































































































































































































































































