Dania – Szwecja 2023

oraz mały spacerek po Berlinie i Swinoujściu


01.07.2023
przy sobocie po robocie

  • zbieramy towarzystwo i ruszamy NACH BERLIN!
  • w Berlinie próbujemy dotrzeć do zabookowanego hotelu w centrum, co okazuje się dość trudne, bo nawigacja nie uwzględniła „tymczasowych” robótek drogowych
    po objechaniu kwartału kilka razy w końcu UDAŁO SIĘ!
  • popołudniowe zwiedzanie miasta, a w tym głownie:
    – okolice Tiergarten i park dookoła
    – Gedächtniskirche
    – relikt Muru erliskiego na Potsdamer Platz
    – Brandenburger Tor
    – Hauptbanhof i okolice (z the Cube na czele)
  • zasłużony odpoczynek

02.07.2023
niby niedziela a korek jak szpunt od WIELKIEJ BEKI (żesz jego natka
XL!)

  • po kilkutysięcznej próbie – wreszcie udanej – wyjazdu z garażu podziemnego (kocham windy dla samochodów, które mają wielkość tylko i wyłącznie średniej wielkości samochodu osobowego, do tego znajdują się przy samej ścianie wąskiego garażu, gdzie nie ma jak się dobrze wmanewrować wrrr!!!)
  • ruszamy w kierunku KOPENHAGI
    droga jak droga byłaby niezła (wiadomo: dobre niemieckie autostrady)
    byłaby…. gdyby nie jakieś cholerne roboty drogowe i mega-korek, które podwoiły zaplanowany czas dojazdu do przeprawy promowej
  • przeprawa promem z Puttgarden (DE) do Rotby (DK)
    Najbardziej bałam się jak sobie Hasiek poradzi na promie, ale niespełna godzina nie zrobiła na nim specjalnego wrażenia
  • przejazd do Kopenhagi, parking, zakwaterowanie
    ….
    aż mi się nie chce pisać co się dalej wydarzyło, bo do tej pory pozostał mi niesmak z tego wieczoru….
    w każdym razie plany wieczornego zachwycania sie miastem i życiem nocnym Kopenhagi wzięły totalnie w łeb, a i cała reszta wyjazdu przestała być radosną perspektywą relaksującego urlopu

03.07.2023
jeśli to poniedziałek to zaliczamy Kopenhagę

  • po porannym spacerku z Haskiem, w przeuroczej – jak się okazało – okolicy, ruszamy w miasto:
    – przejazd pociagiem 3 stacje do centrum
    – jakieś takie centrum
    – jakieś takie przejście mostkiem na drugą stronę rzeki
    – jakieś takie dojście do Christianii
    – Christiania…. tak, to warto odwiedzić 😉 (to był dla mnie 1/3 głównych punktów tej wyprawy)
    – jakiś taki powrót innym mostkiem na lewy brzeg i popas po drodze na jakimś takim żarciowisku
    – jakiś taki spacer po centrum
    przy okazji okazało się, że do ichniejszego „Disneylandu” nie można wejść z psem 🙁
    – powrót pociągiem na kwaterę
  • Ps. paru miejsc, które chciałam niestety nie zobaczyłam
    no cóż… life is brutal and full of zasadzkas…
    może następnym razem sie uda

04.07.2023
jeśli to wtorek to trochę Dania i trochę Szwecja

  • ruszamy na wschód, ale po drodze jeszcze w Kopenhadze:
    – kawka w takiej jakiejś starej malowniczej części z bardzo kolorowymi kamieniczkami
    – próbowaliśmy zobaczyć kopenhaską Syrenkę, ale że nie dało się zaparkować to jedziemy CÓŻ ŻE DO SZWECJI
  • przejazd Mostem nad Sundem
    i to był 2/3 z głównych celów tej wyprawy
    (nieznacznie tylko zainspirowany słynnym skandynawskim serialem 😉 )
  • Ales Stenar 3/3 z głównych celów tej wyprawy
    miejsce super (jak dla mnie wszystkie miejsca ze starymi głazami są super :-D, tyle że usłane miliardami kozich bobków – strasznie trzeba uważać a i tak niemal gwarantowane, że się nie uda 😉
  • zakwaterowanie w hotelu w Malmo (wreszcie normalny psiolubny hotel!

05.07.2023
środa w Malmo

  • typowe szwedzkie śniadanko, na które można było przyjść z 40kg milusińskim (byleby nie zjadał klopsików i dzieci)
    swoją drogą: jak nie przepadam za mięsem, to szwedzkie klopsiki w Szwecji ze szwedzkim suchym pieczywem? MNIAAAAAM!
  • dzień w Malmo (może można było jeszcze pojechać do Lunden, ale skoro się nie pojechało, znaczy się nie można było….):




06.07.2023
jeśli dziś czwartek to czas zacząć 'czas powrotów’

  • typowe szwedzkie śniadanko 2 (klopsiki wchodzą coraz lepiej)
  • szybki przejazd do… (ryneczek jakiś z socrealsityczną w wymowie rzeźbą)
  • powrót NACH POLEN:
    – Most nad Sundem <3
    – Kopenhaga
    – przeprawa promem
    – wyspa Uznam
    – Świnoujście
  • kolacja na plaży w Świnoujśćiu, która to (kolacja, nie plaża ;-)) jak się okazuje już ma niewiele wspólnego z tradycyjną smażalnią ryb „z dzisiejszego połowu”
    raczej przypomina stajl typu 'wieś śpiewa i tańczy’ przy zgrzycie zagryzanych prefabrykowanych/odmrożonych wyrobów jedzeniopodobnych

    ale morze, piasek i zachód słońca miały w sobie, jak zawsze, TĘ magię <3

07.07.2023
czas powrotów
właściwy

  • jednym szybkim smyrgnięciem wracamy do Warszawy, przejeżdżając przy tym prze dopiero co (raptem kilka dni wcześniej) oddany tunel między Świnoujściem a resztą Najjaśniejszej RP

weszło:

wyszło:

Powiązane zdjęcia: