Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25
powoli po wolnemu woli… – Histerie Tygrysa

powoli po wolnemu woli…

powoli po wolnemu woli…

…zblizamy sie ku koncowi 🙁

oto, dokad dojechalysmy:

:

HA!

ale to przeciez jeszcze nie koniec! 😀

—-

okolice listopada 2008

Uff! Nareszcie dorwalam sie na chwilke do wzglednie dzialajacego internetu i sprobuje przynajmniej wrzucic zaktualizowana trase.

Pomysl Dorotki, zeby robic mapke jak na Indianie Jones byl suuuuper!! ale neistety wzgledy technologiczne w dolinei Mekongu nie pozwolily na biezaco aktualizowac danych.

A zwzgledy logistyczne z kolei zmusily nas do znacznej zmiany planow podrozy!

I tak, nie bylysmy jeszce w ogole w Wietnamie i bedziemy dopiero przed samym wyjazdem i to tylko w Hanoi. Za to zobaczylysmy poludniowy Laos, czego nie planowalysmy.

Ale o wrazeniach z Laosu napisze nastepnym razem (postaram sie, o ile mnie znow technologia nie przerosnie) a tymczasem oto gdzioe bylysmy/jestesmy:

tu byla jakas juz dawno nieaktualna wersja mapki, ale na co komu taki staroc, wiec wywalilam

:

 

 

 

wersja z 16/10/2008

idu sobie na zwiadu… idu i patrzu… a tu mapu pierwszu

z powoli powolnemuwoli krystalizującymi się planami podróży…

To jest oczywiście wersja bardzo ogólna i bardzo bardzo robocza, postaram się ją aktualizować, w miarę jak będziemy dopinać szczegóły

chociaż, chyba jeśli chodzi o Kambodżę i Laos, to już raczej wiemy, co chcemy zobaczyć. Wietnam natomiast jest jeszcze niedogadany/niesprecyzowany/nieodgadniony taki…

Siostry, Wasze komcie (że posłużę się retoryką Pauli 😉 )

jak zawsze mile widziane 🙂

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook
  1. JEZZ
    16/10/2008 at 17:11

    Może trzeba by nadać jakąś nazwę – Szlak…Szlak…….SZLAK BY TRAFIŁ.
    Proponuję konkurs – zwycięzca dostanie FANTASTYCZNĄ NIESPODZIANKĘ Z PODRÓŻY 🙂

  2. 16/10/2008 at 17:21

    tiaaa….
    to mi przypomina pewną stronkę 2 kolesi, którzy wjechali (wspięli się, wnieśli) rowerami na najwyższy szczyt Mongolii o wdzięcznej nazwie na „Ch” i bardzo ładnie w związku z tym zatytułowali swoja wyprawę 😀
    Koza by najlepiej wiedziała o co chodzi, ale ona nie ma oczywiście czasu tu zajrzeć 😛 (chyba jej złośliwie podeślę link do tego komentarza 🙂 )

  3. SENIORITA
    17/10/2008 at 08:00

    obserwując mapę błyskotliwie stwierdzam, że w Kambodży bardzo falujemy
    nie uważacie drogie podróżniczki, że cały szlak przypomina trochę kaczkę (nie wiadomo tylko którą) 🙂

  4. JEZZ
    17/10/2008 at 09:40

    Czy to jest kaczka z falującym odbytem…? 😉

  5. SENIORITA
    17/10/2008 at 09:56

    i to jest właśnie najgorsze 😉

  6. 17/10/2008 at 10:05

    rozumiem, że zgłoszona na konkurs kolejna nazwa wyprawy brzmi: „Szlakiem Kaczki z Falującym Odbytem” – no pięknie! 😀
    A w ogóle to ja sobie wypraszam takie proktologiczne skojarzenia!
    linia falista miała symbolizować meandry Mekongu, którym będziemy, mam nadzieję, kawałek płynąć
    Zresztą w Laosie tez tak miało być, tylko wyszło mniej zawijasów

  7. 17/10/2008 at 11:56

    Szlak „Pieś uciekająci psied miść kuchnia Sao Mank Shu”

  8. 20/10/2008 at 16:57

    Poszukiwacze zaginionej sajgonki?

  9. 20/10/2008 at 17:16

    a jeśli ten miść kuchni tego piesia jednak dogonił i nim sajgonkę nadział?? to ja nie wiem, czy chcę ją koniecznie znaleźć…
    z 2 strony w Chinach się zajadałyśmy takimi śmiesznymi, dziwnymi paróweczkami… :->
    może zatem jednak? w myśl zasady: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal 😉

  10. JEZZ
    21/10/2008 at 14:29

    taaaak… to były paróweczki w wersji – pies, co zjadł pieczatki lub pies, co zjadł kukurydzę, był też chyba pies na diecie…

  11. 21/10/2008 at 14:56

    ta, ten na diecie był wypchany gazetami, a w chińskiej gazecie – wiadomo…
    ale wiesz co? ja tam wolę uważać, że to były parówki z lwa 😉 przecież nie wszystko co ma grzywę to od razu czau-czau, prawda?
    powiedz, że prawda, powiedz

  12. JEZZ
    21/10/2008 at 15:39

    Lew?!? Lew nie je pieczarek ani kukurydzy, a gazet tym bardziej…..Może to koza? … ups 😉 przepraszam

  13. 21/10/2008 at 15:42

    sugerujesz, że konsumowałyśmy parówki z kozy?
    no tak, to by wyjaśniało, dlaczego Koza przestała się odzywać 😉

    ciekawe, co jedzą jeże w Kambodży….

  14. JEZZ
    21/10/2008 at 15:55

    Jeże jedzą powietrze..mogą się też karmić widokami 🙂

  15. SENIORITA
    21/10/2008 at 19:07

    jedzą też tabletki na malarię
    ciekawe czy są parówki z owoców morza? (ale tych jeże nie jedzą, o nie) 🙂

  16. sikora
    22/10/2008 at 13:10

    ooo.. jaki fajny blog !! a będzie aktualizowany na bieżąco w podroży ? to sobie dodam do rss-ów 😀
    acha, jako tradycyjną pamiątkę z podróży, którą mi Asia zawsze przywozi, poproszę świnkę wietnamską 🙂 żywą oczywiście !..

    bo tych zjedzonych świnek morskich to wam nigdy nie wybaczę..

    pozdrawiam
    koleżanka Sikora

  17. JEZZ
    22/10/2008 at 13:30

    Mam nadzieję, że nie masz na myśli jakiejś choroby, bo wolałabym nie przywozić 😉

  18. 22/10/2008 at 15:44

    ależ będzie będzie aktualizowany! o ile nas jakaś świnka wietnamska wcześniej nie zaatakuje w akcie zemsty za pożartą świnkę peruwiańską 😉

    a właśnie, dzięki nieocenionemu sleeeeeevce, pojawiła się możliwość pisania na blogu zdalnie, że tak powiem… czyli bylebym miała jakikolwiek dostęp do maila np. w komórce to mogę słać znaki sygnały, przynajmniej, że żyjemy jezcze
    o ile nas jakaś świnka… 😉

    ps. miło Cię widzieć na blogu 🙂
    i pamiętaj – konkurs czeka

  19. 28/11/2008 at 08:26

    Ha, cieszcie sie, ze nie macie lotu powrotnego z Bangkoku.
    Czekam na sprawozdanie z Laosu

  20. 28/11/2008 at 14:02

    ale mamy za to miedzyladowanie w Bangkoku :]
    lub tez… „mamy miec”, bo to sie dopiero okaze, czy i gdzie ono bedzie…
    A z Laosu, tak tak, beda na pewno, tylko musze je obrobic, oprawic jakims komentarzem i zdolac wyslac w eter, bo naprawde internet tutaj mocno przypomina poczatek lat 90-tych w Polsce.
    Jeszce dzis siedzimy w Phonsavanh, ale jako ze znow zmienilysmy plany, to jutro rano sprobujemy sie przebic do Luang Prabang (kolejne 10 godzin w autobusie :]) i tam pewnie bedzie ciut wiecej czasu na zabawy z netem.
    Bojcie sie wiec! Kolejna porcja zdjec tuz tuz!!! 😉

  21. 09/12/2008 at 11:07

    No to za 50 minut lądujecie (planowo). Witam w domu! I czekam na kolejne zdjecia! I opowiesci!

  22. 12/12/2008 at 22:31

    Co tak spokojnie? I nikt nic nie pisze? A raport koncowy to co? Czy tez jet lag meczy?

    🙂

  23. 13/12/2008 at 14:49

    ach, bo widzisz, proza życia to podróży kat! 😉
    lag męczył mocno, ze 2 dni prawie nie spałam, za to teraz odsypiam!
    A relacja całościowa na pewno jakaś będzie, plus kompilacja starannie wyselekcjonowanych zdjęć, tylko… no, tylko muszę się za to zabrać ;D

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*