Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'milimetr'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'milimetr'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'milimetr'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: Access denied for user 'milimetr'@'localhost' (using password: NO) in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_list_tables() [function.mysql-list-tables]: A link to the server could not be established in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 24

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/milimetr/domains/milimetr.net/public_html/wp-content/themes/duotive-three/includes/duotive-admin/duotive-slider.php on line 25
gdzie się podziały wszystkie gardłogrzmoty? – Histerie Tygrysa

gdzie się podziały wszystkie gardłogrzmoty?

gdzie się podziały wszystkie gardłogrzmoty?

Chwilę słodkiego nieróbstwa w Petrze, czyli zabijanie czasu przed „wyprawą” na pustynie Wadi Rum,  spędzam nareszcie na uzupełnieniu dzienniczka podróży.

A było to tak: 

29/10/2010

Damaszek wita! Po zapłaceniu obowiązkowego frycowego w postaci wzięcia jedynie słusznej taksowki lotniskowej za 2000 Syryjskich Funtów (czyli ok.40 USD) z „korporacji” o jakże swojsko brzmiącej nazwie „Julia Dumna”, wkroczyłyśmy do centrum tego nieprzerwanie od 5 tysięcy lat zamieszkanego miasta. Na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. Na drugi jeszcze lepsze! Fajne, nie za duże, przyjazne, klimatyczne, łatwe do orientacji centrum i do tego… puste! Nawet ten słynny wielokulturowy suk (czyli bazar) też pusty. Nie licząc handlarzy plastikowymi kotami ze świecącymi na zielono wyłupiastymi oczami, oraz – mniam – licznych sklepików z przeróżnymi orzechami. Jeszcze jedno MNIAM!

Dopiero po chwili dotarło do nas, że to przecież piątek – dla muzułmanina dzień wolny od pracy.

30/10/2010

Sobotę – także dzień wolny dla muzułmanina – spędziłyśmy w Muzeum Narodowym. Eksponaty mają super! Choćby ten najsłynniejszy: niepozorna gliniana tabliczka z wyrytym najstarszym alfabetem świata.

Ale ich prezentacja… ech…

31/10/2010

Niedziela – muzułmanie już pracują, chrześcijanie mają wolne, a my – turyści – ciężko harujemy zwiedzając Bosrę.

Bosra, wpisana w 1980r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO (zupełnie jak warszawska starówka) jest miastem na wskroś muzułmańskim (oznacza to pełną prohibicję zupełnie nie jak niż na warszawskiej starówce) i… rzymskim! Tak, właśnie rzymskim, gdyż nawet współczesne domy stoją nie tylko na starożytnych – III wiecznych – ruinach, lecz wręcz ruiny te są domami dla współczesnych Bosrańczyków.

Ot, taki wyszukany kawał nam spontanicznie przy okazji powstał:

Przychodzi Bosra do lekarza:

– po co przyszła?

– …

W Bosrze jest też, a może przede wszystkim doskonale zachowany (wg niektórych najlepiej na świecie) teatr rzymski. Swój doskonały stan zawdzięcza zapewne temu, ze w czasach dynastii Ayubidów (XIIIw.) został włączony w obszar cytadeli i dalej wykorzystywany, naprawiany, konserwowany…

Tak, Bosra jest przyjemna, zabytkowa, kompaktowa, i zupełnie nierozrywkowa!

Nie dość, że w całym mieście nie znajdzie się jednego % gardło grzmota, to nawet nie znajdzie się ani jednego sensownego łóżka do spania. Wymyśliłyśmy sobie, że skoro to takie zabytkowe i turystyczne miejsce, to sobie tam zrobimy noclegowy popas.

Tymczasem opcje noclegu są tylko dwie: albo w jedynym hotelu, w którym cena za pokój 3-osobowy wynosi 160 EUR! Albo… powrót do Damaszku… albo… nocleg w knajpie. I to była właśnie nasza opcja. W restauracji o szumnej nazwie „1001 nights”, na ławach przy stołach, z bardzo kompaktowym prysznicem w WC, spędziłyśmy dwie nocki, a potem udałyśmy się na południe do Jordanii.

Ale to już zupełnie inna historia…

A teraz siedzimy na balkonie naszego bardzo średniej jakości, za to za bardzo konkretne jordańskie dinary, hotelu. W tle (dalszym i bliższym, bo wali ze wszystkich głośników w mieście i do tego odbija się echem od gór) przyśpiewuje muazin, a my oczekujemy na jeepa, lub coś na kształt, z napędem na 4 koła, co nas zawiezie na Wadi Rum, lub na coś, co nam powiedzą, że jest Wadi Rum. Moje wątpliwości wzbudza „okazyjna” cena, wg cennika biur turystycznych półdniowa wycieczka dla nas trzech kosztowałby 125 JD, czyli ok. 200 USD, a my mamy zapłacić połowę tej ceny. Zobaczymy….

News z ostatniej chwili: z pustyni wróciłyśmy szczęśliwie. Chyba widziałyśmy Wadi Rum, ale w wersji mocno skondensowanej i nie aż tak pięknej jak to widziałam na zdjęciach 🙁

Za to jutro czeka nas… PETRA!!! 🙂

Jordanię opowiem innym razem, tymczasem kolejna porcja zdjęć aż do dziś.

Niestety ciągle bez opisów, bo Internet jest jaki jest…

Jak mi się gdzieś uda dorwać na dłużej i szybciej to poopisuję

Tymczasem z beduińskim ahoj!

Share this!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook

Leave a reply

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.